Rozdział 2.
Obudziły
mnie pierwsze promienie wschodzącego słońca. Otworzyłam leniwie jedno oko, by
po chwili je zamknąć. Zdecydowanie za jasno. Przewróciłam się na bok. Już
miałam ponownie zapaść w sen, gdy usłyszałam ciche kroki zbliżające się do
mnie. Czarne myśli od razu napłynęły niepohamowaną falą. Wystraszona odepchnęłam się od materaca, próbując spaść z łóżka i schować
się pod nie. Jednak rwący ból w brzuchu skutecznie wybił mi ten pomysł z głowy.
Zanim zdążyłam wymyślić lepszy plan, drzwi do pokoju otworzyły się.
- Widzę, że się obudziłaś –
ujrzałam mężczyznę, który spotkał mnie wcześniej. – Dobrze. Byłaś nieprzytomna
aż dwa dni. Może jesteś głodna? Albo ci zimno? – zalał mnie potokiem pytań.
- Wszystko w porządku – przerwałam
mu. Cały czas przypatrywał mi się uważnie. Uznałam, że to dziwne. Zastanawiałam
się kim jest i dlaczego mnie przygarnął. Co jeśli miał złe zamiary?! Słyszałam
o wycinaniu narządów i sprzedawaniu ich! Czy na pewno nic mi nie zrobił?
- Ja… zobaczyłem cię leżącą tam
samą. Od razu pomyślałem, że ktoś cię skrzywdził – zaczął niepewnie,
przerywając niezręczną ciszę. Odchrząknął i kontynuował. – Jesteś poważnie
ranna, musiałem cię opatrzyć. Możesz mi powiedzieć, co się stało?
Jestem w obcym domu z obcym
mężczyzną, który hipotetycznie czyha na moją nerkę, to się stało!
- Niestety niczego nie pamiętam –
zwinnie wywinęłam się od odpowiedzi. Stwierdziłam, że muszę się w końcu czegoś
dowiedzieć. Podciągnęłam się z trudem na łokciach i usiadłam. Wciąż nie
odzyskałam sił i wszystko mnie bolało – Dlaczego zabrał mnie pan do domu?
- Ja tylko chciałem ci pomóc.
Widziałem, że kulisz się na ziemi naga, cała we krwi. Miałaś naprawdę głębokie
obrażenia. No i zemdlałaś. Nie mogłem cię przecież tam zostawić. Poza tym…
nieważne – potrząsnął głową, jakby próbował się opamiętać. Uniosłam brew w
geście zapytania. Ciężko było mi uwierzyć, że zrobił to tylko z powodu troski.
Zbyt dużo słyszałam o ludziach, żeby się na to dać – Właśnie sobie
przypomniałem, że nie znam twojego imienia!
- Jestem Cassandra – szybko
oznajmiłam. – Proszę mi powiedzieć! – ciekawość wzięła górę nad manierami.
Mężczyzna uśmiechnął się smutno i westchnął. Usiadł na krześle obok łóżka.
- Miałem żonę. Kochałem ją ponad
wszystko. Trzy lata temu zginęła – podniosłam dłoń do ust. Jak mogłam być tak
nietaktowna?! Widząc moją minę, mężczyzna od razu zapewnił. – Wszystko w
porządku, minęło już sporo czasu. Pracowała jako pielęgniarka, więc czasem
wracała późno. Właśnie tak było tego wieczora. To była nasza rocznica –
zdziwiłam się, że jest taki otwarty wobec mnie, ale historia zbyt mnie
wciągnęła, by zastanawiać się nad tym głębiej. – Postanowiłem, że sprawię jej przyjemność.
Uszykowałem kolację, postawiłem świece. Posypałem nasze łóżko białymi płatkami
kwiatów. Wszystko miało być idealnie. Jej zmiana kończyła się o dziewiątej,
więc trochę wcześniej poszedłem po nią do szpitala. Wybrałem skróty, bo i tak
zostało mi niewiele czasu. Dotarłem na miejsce, ale tam powiedzieli mi, że już
wyszła. Wystraszyłem się, że dojdzie do domu przede mną i zauważy niespodziankę.
Więc wracałem szybko drogą, którą zawsze szła, chcąc ją dogonić. I zobaczyłem… -
wziął głęboki oddech. – Leżała dokładnie tam, gdzie ty. Naga. W kałuży krwi.
Ktoś ją zgwałcił i zbił. Podejrzewam, że użył też noża. Gdy do niej podbiegłem,
jeszcze słabo oddychała. Była taka niewinna… Zmarła w moich ramionach – schował
twarz w dłoniach. – Jesteś do niej taka podobna.
Nie wiedziałam, co powiedzieć.
Przyłapałam się na tym, że łza spływa po moim policzku. Szybko ją wytarłam.
- Bardzo mi przykro. I… przepraszam
pana za naciskanie – zawstydzona spuściłam wzrok.
- Nie masz za co! Zresztą, sam
wzbudziłem w tobie ciekawość – uśmiechnął się szczerze, czym od razu poprawił
mi humor. – I proszę, mów mi Robb. Nie jestem taki stary – mrugnął w moją
stronę. – Zobaczyłem cię, gdy szedłem na jej grób.
Nagle poczułam się bardzo głupio.
Jak mogłam być taka wroga w stosunku do Robba? On dla mnie tyle zrobił! Już
miałam przeprosić za wcześniejszą oschłość, gdy cały dom wypełnił donośny huk.
Oboje popatrzyliśmy na siebie wystraszeni. Mężczyzna zaraz znikł za drzwiami.
Miałam chwilę, by rozejrzeć się po pokoju. Cały utrzymano w stonowanych
kolorach, dzięki czemu wydawał się niesamowicie przytulny i uspokajający. Po
mojej lewej znajdowało się ogromne okno z kremowymi zasłonami. Ściany były
pastelowo różowe. Ja leżałam na jednoosobowym łóżku z miętową pościelą. Obok
stał jasnobrązowy stolik nocny z małą lampką i zdjęciem. Przedstawiało
roześmianą kobietę z nieokiełznanymi brązowymi lokami wchodzącymi jej do ust.
Nosiła zwiewną sukienkę letnią i duży, słomiany kapelusz. Widać, że biegła do
fotografa. Była piękna. Domyśliłam się, że to żona Robba. Wtedy przeszył mnie
okropny ból. Krzyknęłam przeciągle, gdy cierpienie narosło. Wiłam się na łóżku,
błagając, żeby to się skończyło. Natychmiast koło mnie pojawił się mężczyzna ze
strzykawką w ręce. Przytrzymał moje ramię i wbił igłę. Wszystko zamazało mi się
przed oczami.
***
Witam!
Oto prezentuję część drugą i od razu dziękuję tym, którzy się zainteresowali.
Rozdział znów dość krótki, ale tak na razie będzie. Za to postaram się wrzucać kolejne regularnie.
Gorąco zachęcam do komentowania - to najbardziej motywuje!
Proszę Cie, wstaw tutaj jak najszybciej kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńHahah, to chyba dobrze znaczy ^^
UsuńNastępny rozdział będzie pewnie za ok. 5 dni ;)
CHOLERA JASNA
OdpowiedzUsuńNIE DOŚĆ, ŻE KRÓTKIE, TO JESZCZE ZAKOŃCZONE W TAKIM MOMENCIE. nbdjksb
Moje życie właśnie popełniło śmierć.
Fajne.
Płakłam ze śmiechu na tym: " Jestem w obcym domu z obcym mężczyzną, który hipotetycznie czyha na moją nerkę, to się stało!"
Płakłam też ze smutku, gdy ten mężczy- ZNACZY SIĘ ROBB, opowiadął o swojej żonie. :'''c
Ciekawe.
Chcę następne.
Mam nadzieję, że będziesz się trzymać tego, co powiedziałaś i nie będziesz nam kazała dłużej niż te 5 dni czekać.
*ten sens mojej wypowiedzi*
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
Wiesz, wena etc. etc.
<3
AWWWWSJADFNFA
UsuńAle mam banana na twarzy xDD
Krótkie, bo nie umiem pisać :')
Ale meeega się cieszę, że się podobaaaa! <3
Podoba mi się, ciekawe :)
OdpowiedzUsuńPisz dalej, chętnie poczytam ;)
Bardzo się cieszę i mam nadzieję, ze dalej również Ci się spodoba <3
OdpowiedzUsuń