poniedziałek, 26 października 2015

Rozdział 2. "Krzyknęłam przeciągle, gdy cierpienie narosło"

Rozdział 2.

Obudziły mnie pierwsze promienie wschodzącego słońca. Otworzyłam leniwie jedno oko, by po chwili je zamknąć. Zdecydowanie za jasno. Przewróciłam się na bok. Już miałam ponownie zapaść w sen, gdy usłyszałam ciche kroki zbliżające się do mnie. Czarne myśli od razu napłynęły niepohamowaną falą. Wystraszona odepchnęłam się od materaca, próbując spaść z łóżka i schować się pod nie. Jednak rwący ból w brzuchu skutecznie wybił mi ten pomysł z głowy. Zanim zdążyłam wymyślić lepszy plan, drzwi do pokoju otworzyły się.

- Widzę, że się obudziłaś – ujrzałam mężczyznę, który spotkał mnie wcześniej. – Dobrze. Byłaś nieprzytomna aż dwa dni. Może jesteś głodna? Albo ci zimno? – zalał mnie potokiem pytań.

- Wszystko w porządku – przerwałam mu. Cały czas przypatrywał mi się uważnie. Uznałam, że to dziwne. Zastanawiałam się kim jest i dlaczego mnie przygarnął. Co jeśli miał złe zamiary?! Słyszałam o wycinaniu narządów i sprzedawaniu ich! Czy na pewno nic mi nie zrobił?

- Ja… zobaczyłem cię leżącą tam samą. Od razu pomyślałem, że ktoś cię skrzywdził – zaczął niepewnie, przerywając niezręczną ciszę. Odchrząknął i kontynuował. – Jesteś poważnie ranna, musiałem cię opatrzyć. Możesz mi powiedzieć, co się stało?

Jestem w obcym domu z obcym mężczyzną, który hipotetycznie czyha na moją nerkę, to się stało!

- Niestety niczego nie pamiętam – zwinnie wywinęłam się od odpowiedzi. Stwierdziłam, że muszę się w końcu czegoś dowiedzieć. Podciągnęłam się z trudem na łokciach i usiadłam. Wciąż nie odzyskałam sił i wszystko mnie bolało – Dlaczego zabrał mnie pan do domu?

- Ja tylko chciałem ci pomóc. Widziałem, że kulisz się na ziemi naga, cała we krwi. Miałaś naprawdę głębokie obrażenia. No i zemdlałaś. Nie mogłem cię przecież tam zostawić. Poza tym… nieważne – potrząsnął głową, jakby próbował się opamiętać. Uniosłam brew w geście zapytania. Ciężko było mi uwierzyć, że zrobił to tylko z powodu troski. Zbyt dużo słyszałam o ludziach, żeby się na to dać – Właśnie sobie przypomniałem, że nie znam twojego imienia!

- Jestem Cassandra – szybko oznajmiłam. – Proszę mi powiedzieć! – ciekawość wzięła górę nad manierami. Mężczyzna uśmiechnął się smutno i westchnął. Usiadł na krześle obok łóżka.

- Miałem żonę. Kochałem ją ponad wszystko. Trzy lata temu zginęła – podniosłam dłoń do ust. Jak mogłam być tak nietaktowna?! Widząc moją minę, mężczyzna od razu zapewnił. – Wszystko w porządku, minęło już sporo czasu. Pracowała jako pielęgniarka, więc czasem wracała późno. Właśnie tak było tego wieczora. To była nasza rocznica – zdziwiłam się, że jest taki otwarty wobec mnie, ale historia zbyt mnie wciągnęła, by zastanawiać się nad tym głębiej. – Postanowiłem, że sprawię jej przyjemność. Uszykowałem kolację, postawiłem świece. Posypałem nasze łóżko białymi płatkami kwiatów. Wszystko miało być idealnie. Jej zmiana kończyła się o dziewiątej, więc trochę wcześniej poszedłem po nią do szpitala. Wybrałem skróty, bo i tak zostało mi niewiele czasu. Dotarłem na miejsce, ale tam powiedzieli mi, że już wyszła. Wystraszyłem się, że dojdzie do domu przede mną i zauważy niespodziankę. Więc wracałem szybko drogą, którą zawsze szła, chcąc ją dogonić. I zobaczyłem… - wziął głęboki oddech. – Leżała dokładnie tam, gdzie ty. Naga. W kałuży krwi. Ktoś ją zgwałcił i zbił. Podejrzewam, że użył też noża. Gdy do niej podbiegłem, jeszcze słabo oddychała. Była taka niewinna… Zmarła w moich ramionach – schował twarz w dłoniach. – Jesteś do niej taka podobna.

Nie wiedziałam, co powiedzieć. Przyłapałam się na tym, że łza spływa po moim policzku. Szybko ją wytarłam.

- Bardzo mi przykro. I… przepraszam pana za naciskanie – zawstydzona spuściłam wzrok.

- Nie masz za co! Zresztą, sam wzbudziłem w tobie ciekawość – uśmiechnął się szczerze, czym od razu poprawił mi humor. – I proszę, mów mi Robb. Nie jestem taki stary – mrugnął w moją stronę. – Zobaczyłem cię, gdy szedłem na jej grób.

Nagle poczułam się bardzo głupio. Jak mogłam być taka wroga w stosunku do Robba? On dla mnie tyle zrobił! Już miałam przeprosić za wcześniejszą oschłość, gdy cały dom wypełnił donośny huk. Oboje popatrzyliśmy na siebie wystraszeni. Mężczyzna zaraz znikł za drzwiami. Miałam chwilę, by rozejrzeć się po pokoju. Cały utrzymano w stonowanych kolorach, dzięki czemu wydawał się niesamowicie przytulny i uspokajający. Po mojej lewej znajdowało się ogromne okno z kremowymi zasłonami. Ściany były pastelowo różowe. Ja leżałam na jednoosobowym łóżku z miętową pościelą. Obok stał jasnobrązowy stolik nocny z małą lampką i zdjęciem. Przedstawiało roześmianą kobietę z nieokiełznanymi brązowymi lokami wchodzącymi jej do ust. Nosiła zwiewną sukienkę letnią i duży, słomiany kapelusz. Widać, że biegła do fotografa. Była piękna. Domyśliłam się, że to żona Robba. Wtedy przeszył mnie okropny ból. Krzyknęłam przeciągle, gdy cierpienie narosło. Wiłam się na łóżku, błagając, żeby to się skończyło. Natychmiast koło mnie pojawił się mężczyzna ze strzykawką w ręce. Przytrzymał moje ramię i wbił igłę. Wszystko zamazało mi się przed oczami.

***
Witam!
Oto prezentuję część drugą i od razu dziękuję tym, którzy się zainteresowali. 
Rozdział znów dość krótki, ale tak na razie będzie. Za to postaram się wrzucać kolejne regularnie. 
Gorąco zachęcam do komentowania - to najbardziej motywuje! 
 

6 komentarzy:

  1. Proszę Cie, wstaw tutaj jak najszybciej kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, to chyba dobrze znaczy ^^
      Następny rozdział będzie pewnie za ok. 5 dni ;)

      Usuń
  2. CHOLERA JASNA
    NIE DOŚĆ, ŻE KRÓTKIE, TO JESZCZE ZAKOŃCZONE W TAKIM MOMENCIE. nbdjksb
    Moje życie właśnie popełniło śmierć.
    Fajne.
    Płakłam ze śmiechu na tym: " Jestem w obcym domu z obcym mężczyzną, który hipotetycznie czyha na moją nerkę, to się stało!"
    Płakłam też ze smutku, gdy ten mężczy- ZNACZY SIĘ ROBB, opowiadął o swojej żonie. :'''c
    Ciekawe.
    Chcę następne.
    Mam nadzieję, że będziesz się trzymać tego, co powiedziałaś i nie będziesz nam kazała dłużej niż te 5 dni czekać.
    *ten sens mojej wypowiedzi*
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Wiesz, wena etc. etc.
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AWWWWSJADFNFA
      Ale mam banana na twarzy xDD
      Krótkie, bo nie umiem pisać :')
      Ale meeega się cieszę, że się podobaaaa! <3

      Usuń
  3. Podoba mi się, ciekawe :)
    Pisz dalej, chętnie poczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, ze dalej również Ci się spodoba <3

    OdpowiedzUsuń