Rozdział 3.
Nic nie
czułam. Nic prócz strachu. Stałam sama w deszczu na środku ulicy. Wszystko
zdawało się szare. Nie widać było żywego ducha. Panowała przerażająca wręcz
cisza. Wokół znajdowały się jedynie rozległe pola. Zarośnięte, pełne dziwnych
roślin, których nigdy wcześniej nie znałam. Duże, intensywnie fioletowe kwiaty
zwisały na szarej, jakby zeschniętej, łodydze. Liście przybrały postać,
niewątpliwie ostrych, kolców hardo wymierzonych w każdą stronę. Zaintrygowana
podeszłam do jednej z nich, która stała tuż przy drodze. Uklękłam, by przyjrzeć
się z bliska. Mimo wszystko zdawała mi się piękna. Przymknęłam oczy i
przybliżyłam twarz by poczuć jej woń. Jednak natychmiast pożałowałam. Zakrztusiłam
się i oparłam ręce o ziemię. Miałam wrażenie, że w moje płuca wżarł się ten
zapach. Odrażający zapach rozkładanego ciała. W moich oczach pojawiły się łzy
obrzydzenia. Gdy próbowałam uspokoić oddech, kątem oka dostrzegłam ruch.
Wystraszona spojrzałam w tamtą stronę i automatycznie cofnęłam się na
klęczkach. Nic nie ujrzałam, ale usłyszałam. Czy to… warkot silnika? To znaczyłoby,
że w pobliżu są ludzie, a ja znajduję się w pobliżu jezdni. Nad moją głową przeleciał
klucz kruków. Zdawały się być spłoszone. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w
przekonaniu, że ktoś jeszcze się tu znajduje. Wrażenie, że grozi mi niebezpieczeństwo
kazało natychmiast podnieść się i uciekać. Skierowałam się w stronę pobliskiego
lasu, którego wcześniej nie zauważyłam. Chciałam poszukać schronienia. Biegłam
przed siebie. Miałam nadzieję, że znajdę choć jakiś budynek, który schroni mnie
przed ulewą i ludźmi. Jakby na zawołanie zobaczyłam duży, raczej stary, otwarty
dom. Kiedyś zapewne wyróżniał się piękną, soczystą zielenią. Teraz jednak
kolorem przypominał zgniłą sałatę. W dodatku robaczywą. Częściowo zniszczony
dach zdawał się zaraz runąć, ukrywając na zawsze paskudne miejsce. Może i
byłoby tak lepiej. Jednak budynek stał niezłomnie. Wokół niego zauważyłam ogród
pełen identycznych roślin jak te przy ulicy. Zrobiło mi się niedobrze na
wspomnienie ohydnego zapachu. W obawie przed zagrożeniem, nie namyślając się
długo, weszłam do mieszkania. Od razu jednak chciałam to cofnąć. Drzwi
zatrzasnęły się, a ja zostałam zamknięta w środku. Już w korytarzu dom budził
we mnie niepokój. Brudne, błękitne tapety wyglądały, jakby ktoś specjalnie je
zdrapywał. Sufit, podobnie do dachu, sprawiał wrażenie niestabilnego. W okna
wstawione były solidne kraty. A na podłodze… Na podłodze rozlano dziwną, ciemną
ciecz. Bałam się wejść w głąb, jej śladem, ale coś mnie tam ciągnęło. Nie byłam
w stanie się oprzeć. Powolnymi krokami zbliżałam się do pokoju na wprost mnie,
skąd wydobywał się płyn. Nacisnęłam klamkę, a drzwi z głośnym skrzypem
otworzyły się.
Zamarłam,
gdy to zobaczyłam. Poczułam, jak zawartość mojego żołądka zbliża się do gardła.
Pociemniało mi przed oczami, a kolana same ugięły się, jakbym kompletnie
straciła w nich czucie. Upadłam z bólem na podłogę. Moje własne ciało
pozbawione życia. To ono było źródłem cieczy. Krwi, jak się domyśliłam.
Przerażona wreszcie dałam upust emocjom i krzyknęłam długo i przeraźliwie. Nawet
nie zauważyłam, jak z moich oczu pociekły łzy. Zwłoki leżały skulone, twarzą do
mnie. Zemdliło mnie od makabrycznego widoku. Skóra została rozszarpana na
brzuchu. Z prawej ręki wystawała kość. Włosy na głowie były miejscami
całkowicie wyrwane. Chciałam stamtąd uciec jak najszybciej. Nie mogłam na to
patrzeć nawet sekundy dłużej. Jednak coś przykuło moją uwagę. Zbyt dziwne, by
to po prostu odpuścić i wybiec. Wśród wszechobecnej czerwieni zauważyłam
idealną biel. Powoli i z trudem podniosłam się z ziemi. Obeszłam ciało i
stanęłam po przeciwnej stronie. Moje skrzydła. One jedyne pozostały nietknięte.
Uklękłam i wyciągnęłam dłoń, by ich dotknąć. Były takie delikatne. Takie…
niewinne. Spod przymkniętych powiek wypłynęły moje łzy. Gdy ponownie spojrzałam
na ciało, rzuciła mi się w oczy plama spora kałuża krwi tuż obok niego. Coś się
w niej odbijało. Uniosłam wzrok i przeczytałam:
angel custodiam deputentur
***
Witam!
Dziś bardzo mrocznie - akurat na okazję. Nie planowałam tego, ale tak się złożyło. Wybaczcie, jeśli za ostro i drastycznie, ale taka moja wizja. Może troszeczkę przesadzam :x
Mam nadzieję, że się spodobało i serdecznie zapraszam do komentowania <3
Największym bólem jest iż rozdziały są takie krótkie, a tak właściwie to chyba jedyna wada twojego opowiadania. Zazwyczaj tytuł książki/serialu/filmu/czytemupodobnemu wyjaśnia się znacznie później niż u Ciebie. Mądrze dzielisz rozdziały, bo każdy kto tu zajrzy najpewniej tu zostanie bo będzie ciekawy co dalej. Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i mam nadzieje, że następny rozdział szybko nadejdzie.
OdpowiedzUsuńPS. Znasz łacinę czy zobaczyłaś w internetach?
Właśnie cały czas próbuję z tym walczyć, ale ciężko mi idzie pisanie w miarę ciekawych, długich rozdziałów. Będę się starać cały czas.
UsuńMożliwe, jednak taką miałam koncepcję i na pewno na tym odniesienia do tytułu się nie skończą.
Bardzo miło mi to słyszeć, gdyż właśnie taki efekt chciałam uzyskać ^^
Mój tata zna łacinę, wiec mi pomógł. Sama niestety nie umiem ;)
Czekałam na to tydzień, a jest chyba jeszcze krótsze niż wcześniejszy, ok
OdpowiedzUsuńBardzo podobało mi się jak opisałaś te zapachy.
W pewnej chwili zaczęłam sobie to wyobrażać i się zakrztusiłam.
To było fuj.
Bardzo fuj.
Nie polecam takiego zapachu, gdyż jest fuj.
Ten domek również bardo fajnie opisałaś.
Gdy czytałam o tym jak... zobaczyłam samą siebie?
Chyba mogę tak powiedzieć, bo jest w pierwszej osobie.
Ok, powinnam dostać Nobla za tak logiczne myślenie.
Wracając.
Wyobraziłam sobie wtedy jakbym to naprawdę była ja tylko dalszy ciąg się nie zgadzał.
Ja zapewne podeszłabym, chwyciłabym za rękę, ułożyła palce pokazując peace i cyknęłabym sobie focię. Później wstawiłabym na facebooka i podpisała "incepcja bicz"
znaczynic
I tak jedyne co najbardziej zapamiętałam z tego wszystkiego to zgniła sałata.
Powinnam pójść spać, bo jestem zmęczona lvl hard, ale nie. Czytałam to.
POWINNAŚ MI DZIĘKOWAĆ NA KOLANACH, ŻE SIĘ TAK POŚWIĘCAM.
No i ogólnie, to najsu bardzo.
<3
Huh, i bardzo dobrze, właśnie taki efekt chciałam osiągnąć!
UsuńJa osobiście uwielbiam książki w pierwszej osobie, więc tak piszę.
HAHAHAHHAHAH, przepis na Ciebie w jednym zdaniu xDD
Nawet nie wiesz jak baaaardzo jestem wdzięczna i jak baaaardzo mnie to motywuje oraz podnosi na duchu!
Jeszcze raz dzięki <3